Wielkanoc

No wiec bez watpienia, w ogromnej wiekszosci, jestesmy narodem katolickim. Co to jednak dokladnie znaczy… ja juz chyba nie umiem odpowiedziec. Wciaz moge powiedziec co to znaczy – i zawsze znaczylo – dla mnie. Ale co znacza wartosci chrzescijanskie dzis, dokladnie dzis, w Swieta Wielkiej Nocy, w Europie nie majacej zielonego pojecia jak poradzic sobie z tysiacami uchodzcow, kilka dni po terrorystycznych zamachach, ktorych sprawcami znow byli ONI?…
Dla mnie chrzescijanstwo zawsze bylo religia przebaczenia i milosci blizniego. Dzis jednak jakos nie bardzo wypada glosno to powiedziec, bo zabrzmi glupio i naiwnie, kiedy ONI chca jedynie naszej zaglady i tak w ogole to juz dawno zaczeli swoja Swieta Wojne, z ktorej my tylko troche pozno zdalismy sobie sprawe.
Troche glupio i nie na miejscu wyskakiwac z miloscia blizniego chwile po brukselskich zamachach.
Troche strach po slowach jakimi obrzucono papieza Franciszka za decyzje obmycia stop 12 uchodzcom.
Wiec tak sobie raczej cichutko siedze w kaciku z miloscia blizniego i wybaczaniem. I tak sobie mysle: wyprawy krzyzowe, inkwizycja, czarownice palone na stosach – przeciez to bylo wieki temu. Tak dawno, ze prawie jakby nie zdarzylo sie naprawde. Jak opowiesc z „Wladcy Pierscieni” czy „Gry o tron” – fascynujaca, straszna, ale przeciez tylko bajka.
I tak sobie mysle jak latwo udalo sie Hitlerowi straszne bajki wcielic w zycie, jak latwo poszlo z tym, calkiem niedawno, w dawnej Jugoslawii.
I tak sobie mysle jak latwo przekuc strach przed obcymi w nienawisc. Jak latwo te nienawisc usprawiedliwic. Bo przeciez ONI chca nas zniszczyc, zabic, pokonac, zdeptac nasze wartosci.
Tymczasem to my je depczemy, niszczymy to co w chrzescijanstwie najwazniejsze. I to nie tylko ci, ktorzy nie przebieraja w slowach hejtu i nienawisci, ale i ja: siedzac w kaciku, bez slowa, ze swoja miloscia blizniego i wybaczaniem.
Wybralismy droge, z ktorej nielatwo zawrocic. Zreszta i tak zdecydowalismy, ze zawracac nie chcemy. Nie tak trudno wyobrazic sobie dokad ta droga prowadzi. Coz, udajemy jednak, ze tego nie widzimy, albo… widzimy, ale calkiem podoba nam sie ten obrazek.
Siedze sobie cichutko w kaciku na tej mojej spokojnej, angielskiej prowincji i zdaje sobie sprawe, ze tu jeszcze latwiej zapomniec, ze wlasnie dokonujemy jakiegos wyboru. Bo Wielkanoc niespecjalnie tu istnieje. Moze kilka swiatecznych kartek, czekoladowe jajka, a przede wszystkim wolne od pracy Bank Holidays i najwazniejsza kwestia: czy tym razem bedzie padalo (tak na marginesie: z reguly pada).
Siedze sobie cichutko w kaciku i nie wiem czy lepiej rozmawiac obrzucajac sie inwektywami i nawet nie probujac zrozumiec drugiej strony, czy lepiej przestac rozmawiac w ogole, bo polityczna poprawnosc z reguly nie wspolgra z trudnymi tematami.
Siedze sobie cichutko w kaciku. Nie mam nic przeciwko czekoladowym jajkom. Papiez Franciszek jest moim papiezem. Staram sie nie zamykac oczu, bo nie podoba mi sie przyszlosc jaka widze pod przymknietymi powiekami.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *