Patriotyczne smuteczki

Wciąż nie mogę przestać szukać, a potem czytać, wszelkich wiadomości z Polski. To nałóg, z którego może już nigdy nie będę w stanie się wyzwolić. Jak każdy nałóg zaczynał się niekłamaną przyjemnością. Momenty przyjemności, owszem, wciąż jeszcze się zdarzają. Chciałabym napisać „momenty euforii”, ale to nie byłaby prawda. To raczej coś w rodzaju nostalgicznego, smutnego wzruszenia wywołanego pewnie tęsknotą. Jednak w tej chwili mój nałóg z reguły jest bolesny. Powinnam dać sobie z nim spokój i po prostu zacząć żyć spokojnym, szczęśliwym życiem. Ale to w końcu nałóg, nałóg, którego w gruncie rzeczy nie chcę się pozbyć.
Dziś na tapecie… och, pewnie mogłabym wymieniać godzinami. Zacznę jednak od wpisu pewnej Ukrainki na krakowskim portalu Praca. Owszem, nie była zbyt szczegółowa. Nie napisała jakiej pracy szuka, nie napisała co potrafi robić. W najmniejszym jednak stopniu nie usprawiedliwia to wiader pomyj wylanych na jej głowę. Głównie dość paskudne szyderstwa dotyczące jej oczekiwań co do zarobków i co do samej pracy. Niemniej sugestii do jakiej pracy się najlepiej nadaje. Więc skoro Ukrainka to oczywista jest praca w pozycji leżącej. A później to już samo się potoczyło i zakończyło się niemal kolejną wojną polsko-ukraińską i ludobójstwem na masową skalę. Pojawiło się, owszem, kilka głosów rozsądku, ale nie były one bynajmniej w większości. Spirala nienawiści się nakręcała, a kopanie leżącego sprawiało niekłamaną przyjemność. I jeszcze jedno: ludzie absolutnie nie wstydzą się swojej nienawiści, rasizmu, ksenofobii. Więcej: są z tego dumni. Choćbym nie wiem jak bardzo nie lubiła pobrexitowej Wielkiej Brytanii, tutaj jest to nie do pomyślenia. Owszem, zdarzają się podobne wpisy, jednak z reguły natychmiast zostają one „zakrzyczane”. Nie będę rozstrzygała czy z powodu politycznej poprawności, czy jednak z powodu zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
I tak ścierają się we mnie te dwa uczucia: dumy z bycia Polką i wstydu z tego samego powodu. Nie chcę się do tego przyznawać, ale to drugie zaczyna zwyciężać. W kontekście naszej historii, w kontekście tego jak wielcy potrafimy być… trochę to bolesne i trochę… smutne.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *