Zaczyna się od ziarenka

Coś dziwnego dzieje się z facetami po czterdziestce, którzy przez dłuższy czas pozostają bez pary. Powiedziałabym, że odlatują. Może to tylko przypadek, może to tylko moje odosobnione doświadczenie, ale znam dwa takie przypadki i oba są… dziwne. Obaj panowie stali się dziwni. Pamiętam ich sprzed lat jako czarująco normalnych facetów. Może nie kandydatów do flirtu, nie ten typ. Za to zdecydowanie kandydatów do długich nocnych Polaków rozmów, zażartych dyskusji i konstruktywnych sporów. Obaj inteligentni, oczytani, z poczuciem humoru. I obaj, przez bardzo długi czas, żyjący samotnie, bez pary. Bez długotrwałych związków, ale i bez krótkich romansów, randek, bliższych koleżanek. Bez dzieci. Oderwani od rzeczywistości. Oderwani od normalnego życia. Zbyt dużo czasu na myślenie i nikogo w okolicy kto choćby próbował walczyć z dziwnymi koncepcjami lęgnącymi się w ich mózgach.
Najpierw tylko małe, lekko potworkowate ziarenko. Rozrastające się w nienasyconego stwora wypychającego ze świadomości to co realne. Zostają tylko bohaterscy żołnierze wyklęci, zamach w Smoleńsku, uchodźcy, którzy wcale nie są uchodźcami, ale zakamuflowanymi mordercami, którzy chcą pochłonąć Europę i wybić nas do nogi. Przekonanie: „Moja prawda jest jedyną prawdziwą prawdą. Każdy kto myśli inaczej jest tylko biednym nieszczęśnikiem zmanipulowanym przez lewacką propagandę.”
Wygląda na to, że potrzebujemy zakotwiczenia w rzeczywistości. Dzieci zadających pytania o tysiące rzeczy, potrzebujących pomocy w lekcjach. Kupowania mleka. Zastanawiania się czy benzyna znów podrożeje. Rozmów przy kolacji o wszystkim i o niczym. Kogoś komu można o potworniastym ziarenku powiedzieć. Kogoś kto odpowie: „To głupie” albo „Nie do końca się z tym zgadzam” albo „Naprawdę sądzisz, że ten pięciolatek, który utonął był terrorystą?”.
Wygląda na to, że wszyscy potrzebujemy kogoś kto ściągnie nas na ziemię. Jeśli nie, zostajemy z tym potworzastym ziarenkiem, które rozrasta się zagarniając nas.
Aż znikniemy zupełnie.

You may also like

5 komentarzy

  1. Nie tylko z facetami po 40 tak się dzieje. Samotni ludzie dziwaczeją, umierają powoli od środkaTo te codzienne obowiązki wobec drugiej osoby napędzają i tak jak piszesz sprowadzają na ziemię. Nie wierzę ludziom, którzy twierdzą, że są szczęśliwi sami. Może to chwilowe a może udawane. Na dłuższą mete ta pustka zaczyna niszczyć.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Może nie jest tak ciekawie ale chyba da się strawić 😉

  2. Mnie się wydaje, że to ani wiek, ani brak związków. Znam ojców rodzin, których Smoleńsk, żołnierze wyklęci i uchodźcy mózgi opanowali niczym rak. To musiało już być w nich wcześniej, tylko z latami się rozwijało….

    1. Najpewniej masz rację. To pewnie przypadek, że w moim otoczeniu trafiło na raczej młodych mężczyzn, bez zobowiązań. Z drugiej strony ktoś bliski, ktoś kto zna nas jak zły szeląg, kto nami potrząśnie jeśli zacznie potrzeba – ktoś taki bywa nie do przecenienia :).

  3. Człowiek nie jest stworzony do tego by żyć w samotności, dlatego jedni znoszą ją lepiej inni gorzej. Nie potrzeba traumatycznych wiadomości czy zdarzeń by „zdziwaczeć” brak realnej styczności z rzeczywistością, z szarą codziennością, która tworzy nasze życie zawsze pozostawi po sobie ślad. Rodzina to nasza kotwica, sprawiająca, że chcemy/musimy walczyć o byt…. Tak naprawdę to nie duże rzeczy nas niszczą (one są naszym ostrzeżeniem, zwracają na siebie uwagę), ale te drobne, niepozorne powodują, że tracimy czujność, wchodzą niepostrzeżenie w nasze mózgi i serca siejąc spustoszenie. I tak samo jest z naprawianiem żadnych cudów nie trzeba, wystarczą cegiełki zaufania, troski, czułości i miłości. Wsparcia drugiej osoby nie da się niczym zastąpić.

    1. Czuję dokładnie tak samo jak Ty. Potrzebujemy kotwicy. Kogoś kto zatrzyma nas w rzeczywistości. Myślę, że nam, kobietom, może być trochę łatwiej. Łatwiej nam zarzucić kotwicę ;). W związku z tym trochę rzadziej „odlatujemy”. Pozdrawiam ciepło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *