Kiedy dziewczynki zdejmą spódniczki?

Listopadowy poranek. Nawet jeśli nie dorzucę do opisu słówka „ponury”, większość z nas podświadomie sama je sobie dorzuci. Odruchowo.
Rzecz w tym, że ten akurat nie był specjalnie ponury. Bez dzwoniącego budzika, więc ze spaniem PRAWIE do oporu („prawie” – obecność psa sprawia, że nigdy nie jest NAPRAWDĘ do oporu, bo Misty decyduje, że ona musi wyjść dokładnie teraz, w tym momencie, kompletnie nie licząc się z tym, że ja jestem akurat w środku wyjątkowo obiecującego snu). Z przebijającym się przez chmury słońcem. Z perspektywą umiarkowanego lenistwa, po kilku pracowitych dniach.
Wszystko zapowiadało się dobrze dopóki nie włączyłam komputera. Nie, żebym była specjalnie zaskoczona. To już właściwie rytuał: zaczynam przeglądać wiadomości i nie ma dnia, żebym jakiegoś kwiatka nie znalazła. A to Trump błyśnie czymś spektakularnie, a to kolejny skandal z molestującym aktorem, politykiem, piosenkarzem… A już nasze polskie życie polityczne jest wprost niezastąpione.
„Życie polityczne” to w przypadku Polski niekoniecznie precyzyjne wyrażenie. Polityka zajmuje się naszymi łóżkami, brzuchami, naszym życiem rodzinnym, naszą pracą i czasem wolnym, tym co oglądamy, tym czego się dowiadujemy. Tym czego się boimy…
W Polsce minister Radziwiłł namawia nas do mnożenia się jak króliki. Dosłownie jak króliki. I nawet mu nie przeszkadza, że te króliki to tak nie po bożemu, bez ślubu. Zasadniczo z kim popadnie i kiedy popadnie. W dodatku zatwardziali weganie.
W Polsce mamy poseł Pawłowicz.
W Polsce opozycja próbuje się dogadać. Akcent na „próbuje”. Prognozy: opozycja zatrzymuje się na etapie „próbuje” i pozostaje tam do wyborów.
W Polsce ktoś dokonuje samospalenia w proteście przeciw temu co się w naszym kraju dzieje. Wydawało się niemożliwe, żebyśmy byli już na TYM etapie, a jednak chyba jesteśmy.
Może lepiej zostawmy Polskę.
 
W UK na fali równouprawnienia, walki ze stereotypami i ogólnie „gender friendly” pojawiło się natomiast pytanie: „Kiedy dziewczynki zdejmą spódniczki?”.
Bo jakoś tak się składa, że to właśnie powiewająca sztandarami równouprawnienia Wielka Brytania jest równocześnie przywiązana do tradycji spódniczki, jako nieodłącznej części szkolnego mundurka. Zdarzają się szkoły, które pozwalają na noszenie spodni, jednak to tylko wyjątki. Mimo, że noszenie spodni ułatwia życie, zarówno na placu zabaw, jak i podczas lekcji, kiedy nie trzeba pamiętać o grzecznym trzymaniu kolanek razem. Mimo, że spodnie są cieplejsze. Mimo, że rodzice nie są zmuszeni do kupowania co chwilę drogich rajstop.
Ostatniego lata, w okresie upałów, głośno było o proteście chłopców z jednej z angielskich szkół. Stwierdzili, że i oni zawalczą o równouprawnienie. Tyle, że tym razem o męskie równouprawnienie. Pojawili się w szkole w spódnicach. Akcję powitały ciepłe uśmiechy. Bo niby dlaczego nie?
Ja się też uśmiechałam. Bo niby dlaczego nie? Wtedy jednak jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że zdecydowana większość dziewczynek wyboru nie ma.
Kompletnie mi się to kłóci z obrazem nowoczesnego, europejskiego państwa. Kręcimy nosem na burki, ale już obowiązkowe spódniczki są ok?
 
Cóż mogę dodać? To nie był ponury listopadowy poranek. Przynajmniej do momentu, kiedy włączyłam komputer.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *