Koniec świata?… Nie, to jeszcze nie dziś

W maturalny piątek powiem to co sama chciałabym usłyszeć lata temu, kiedy zdawałam moją maturę: cokolwiek się stanie świat się nie skończy.
W najgorszym wypadku plany trzeba będzie trochę zmodyfikować. Coś odłożyć, przynajmniej na rok. Tylko na rok. Wiem, brzmi jak wieczność, ale czy tylko mnie jednej wydaje się, że dopiero mieliśmy Boże Narodzenie, a tu przecież już maj nas zaskoczył i napadł znienacka.
Można potraktować ten rok jak nieoczekiwany dar od losu. Podarowany czas. Na znalezienie swojej drogi, na odkrycie tego, kim naprawdę chcesz być, co tak naprawdę chcesz robić. Czas, żeby zrobić coś o czym zawsze marzyliśmy.
Zła wiadomość jest taka, że znacząca większość maturzystów tego czasu nie dostanie. Zdadzą maturę i poszybują w świat. Za kilka lat wspomnienia przeczuwanego maturalnego końca świata wyblakną. Niektórzy zapomną o nich kompletnie.
Zresztą, wiele lat po mojej własnej maturze, co do jednej rzeczy przekonałam się na pewno: końce świata nie zdarzają się tak często jak się nam wydaje. Owszem, świat się czasami rozsypuje na kawałki. Niektórym – nawet kilka razy. Niektórym – nigdy. Nikt nie twierdzi, że życie jest fair.
Po jakimś czasie zaciskamy zęby i zaczynamy sklejać rozsypane kawałki na nowo. I wiecie co? Te klocki, kawałki, okruchy są niesamowite, więc niewykluczone, że uda się zbudować coś jeszcze piękniejszego niż pamiętamy z przeszłości.
 
Trzymam kciuki. I pamiętajcie: cokolwiek się stanie – najlepsze wciąż przed Wami.

You may also like

22 komentarze

  1. Pamiętam moje czasy maturalne. Teraz świat się trochę zmienił i z pewnością maturzyści inaczej odczuwają ten egzamin. Po maturze starają się budować swoją przyszłość i każdy idzie w swoją stronę;)

  2. Oooch jak ja bym chciała przeczytać taki wpis przed moją maturą. Masz ogromny talent i jestem przeszczęśliwa, że tu trafiłam! I przede wszystkim: dobrze myślisz. Rok to tylko rok, a przez ten rok możesz pojchać za granicę, przeżyć przygodę życia, nauczyć się chińskiego, zostać kelnerkę w Azji, wyjechać do pracy do Australii. Jakie studia dadzą Ci to co może dać Ci świat? I mówi to pani doktor nauk filologicznych, która porzuciła karierę na uczelni, aby zwiedzać świat ! Buziaki i powodzenia!

    1. Dziękuję za przemiły komentarz :). Ja ogromnie cieszę się, że trafiłam na Twój blog – bez wątpienia często tam będę zaglądać. Teraz, po czterdziestce, chyba wreszcie dojrzałam do podróżowania. Moje córki dorosły, a dla mnie nadszedł czas, żeby siebie trochę w tej dziedzinie porozpieszczać ;).

  3. Ja zrobiłam sobie rok przerwy. Wybrałam zły kierunek studiów, przemeczylam się 2 miesiące i powiedziałam dość. Od października próbuje znowu, tym razem wydaje mi się ze dobrze wybrałam 😉

  4. Mi się nie spieszy do matury, mam dobre wyniki w nauce, ale egzamin dojrzałości łączy się z tym, że trzeba po nim pójść dalej, a mi na razie jest dobrze tak jak jest. Nie wiem co chciałabym robić później.

  5. Podpisuję się rękoma i nogami i wszystkim czym będę umiała! Zaskakująco podobnie myślę. Sama często łapie się na tym, że załamuję się i powtarzam „nie, to nic już się nie uda”, a tu się okazuje, że… to nie koniec świata i w efekcie wyszło jeszcze lepiej 😉 Dwa lata temu zdawałam maturę, teraz z tej perspektywy, studiując, z uśmiechem, a nawet śmiechem wobec tego z czym teraz się mierze, patrzę na tamten stresujący czas.

  6. Wszystko trzeba przejść: maturę, studia, pracę, bo takie są koleje życia. a codzienne wybory właściwej drogi będą towarzyszyć do końca dni. Byle nie żałować potem decyzji.
    Serdecznie pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *