Hello

„You didnt say hello today” (cytat oryginalny) – takiego smsa dostałam dwa dni temu i wciąż trudno mi przejść nad nim do porządku dziennego.
Może gdybyśmy były w okresie wczesnonastoletnim… (choć nawet wtedy byłoby to dziwne). Ale nie jesteśmy. Ja mam swoje 40+, Tina również – przy czym jej plus jest nawet większy od mojego.
Tina jest moją szefową.
Wpadłam na nią i jeszcze jedną koleżankę z pracy, w piękne, słoneczne popołudnie. Oczywiście powiedziałam „Hello” albo „Hi” – w końcu dziwnie byłoby natknąć się na znajomych i nie odezwać się ani słowem. Druga z dziewczyn odpowiedziała tradycyjną angielską uwagą na temat pogody, po czym wróciły do przerwanej rozmowy. Były nią tak zajęte, że nawet nie próbowałam się wtrącać. Zresztą, nasze drogi rozeszły się po kilkudziesięciu metrach.
A wieczorem powyższa wiadomość.
Ja jestem skonfundowana proszę Państwa. Ja nie wiem co mam myśleć. Tradycyjnie szukam winy w sobie (w tym jestem niezła): może za ciche to „hello” było?… A może to Tina miała gorszy wieczór. Właśnie wróciła z urlopu – to nikogo dobrze nie nastraja. Może jeden kieliszek wina za dużo? Bo w sumie, zasadniczo i zdecydowanie Tina jest przemiłą osobą.
 
Dlaczego piszę o tym wszystkim? Bo odnajduję w tej historii ten kawałek mojej polskiej duszy, którego nie lubię. Poczucia winy, nawet jeśli winna niczemu nie jestem. Poczucia „gorszości”, tylko dlatego, że one są Angielkami i są u siebie, a ja – nie całkiem.
 
Sama już nie wiem czy te emigranckie rozterki są tylko moją przypadłością… Czy tylko ja, jak grzeczna uczennica, zawsze staram się dostosować do reguł? I tylko czasami mam problem, bo wciąż tak wiele z tych reguł jest dla mnie tajemnicą…

You may also like

4 komentarze

  1. O Boże, kobieto,jak Ty dziś trafiłaś tym postem w to, co często czuję 🙂 nie wiem, czy to kwestia polskiej duszy, chyba raczej pewnego charakteru i skazy na nim, która nakazuje zawsze szukać winy w sobie. Taka niepewna siebie, zagubiona, zapłakana dziewczynka z warkoczykami, która wygląda zza ramienia i szepcze, że to wszystko Twoja wina, że znów ktoś Cię wyśmiał czy Ci dokuczył…bo mogłaś coś zrobić lepiej, powiedzieć to hello w milszy/głośniejszy/weselszy sposób, mogłaś po prostu być kimś innym…

    1. Tak, masz rację. To charakter. A na zmiany już raczej za późno. Mam tylko nadzieję, że moje córki dostały ode mnie więcej asertywności, wiary w siebie i poczucia własnej wartości. Na pewno próbowałam. Pozdrawiam ciepło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *