Trzymam się małych rzeczy

Do tej pory byłam przekonana, że doły zalicza się w listopadzie. Co więcej: to nawet nie była kwestia przekonania, a raczej doświadczenia. Stycznie były bezpieczne. Głównie dlatego, że dnie stawały się dłuższe, a dla mnie to fakt nie do przecenienia. Listopad dzielą od wiosny całe wieki. W styczniu wiosna jest… może nie na wyciągnięcie ręki, ale jednak gdzieś już tam majaczy na odległym horyzoncie.
Stycznie z reguły upływały mi dość szybko – wdrażanie w życie noworocznych postanowień pochłania sporo czasu. Najczęściej moja motywacja w tej dziedzinie wyczerpywała się w okolicach połowy lutego, ale tyle wystarczało. W końcu połowa lutego to przecież niemal marzec, a każdy wie, że marzec to już zdecydowanie wiosna.
Ten styczeń jest inny. Jest inny dla mnie osobiście. Czeka mnie trudny rok. Stoję przed szczytem, na który powinnam się wdrapać. Na który MUSZĘ się wdrapać. Zadzieram głowę w górę i kręci mi się w niej od samego patrzenia. Czuję się tak bardzo zmęczona, choć tak naprawdę nic jeszcze się nie zaczęło.
Widok zza okna nie pomaga.
Nazwanie tego co dzieje się wokół Brexitu bałaganem, w żaden sposób nie przystaje do rzeczywistości. Słów, które tak naprawdę cisną mi się na usta nie użyję. Podobno nie przystoją dobrze wychowanym osobom. Jest jeden plus – dziś cieszę się, że nie jestem Brytyjką. Nie do uwierzenia jeszcze kilka lat temu.
Trump pojawia się w wiadomościach. Codziennie. Każdego dnia jest jeszcze gorzej niż poprzedniego. Też trudne do uwierzenia, a jednak prawdziwe.
Polska jest… smutna. Myślę, że liczyliśmy (przynajmniej niektórzy z nas), że coś się zmieni, coś przełamie, coś do nas dotrze. A tymczasem podziały wydają się jeszcze głębsze niż przed tygodniem. Ludzie piszą i mówią rzeczy niewyobrażalne.
Ciemny ten styczeń.
Trzymam się małych rzeczy. Mokry psi nos na policzku. Kubek z gorącą herbatą. Podkradam ludziom uśmiechy – to wciąż potrafię.
Każdego wieczora skreślam w kalendarzu kolejną datę. Bardzo się staram wierzyć tym, którzy mówią, że maj jednak przyjdzie.

You may also like

2 komentarze

  1. Maj na pewno przyjdzie 🙂
    A polityką za bardzo bym się nie przejmował. Zawsze była brudna. Czego nie muszę nie czytam, przeszedłem na dietę niskoinformacyjną….
    W Polsce ten styczeń też jest bardzo depresyjny, prawie nie ma słońca i nie chce wychodzić się na dwór. Ale maj na pewno przyjdzie, a przed nim kwiecień, kiedy świat się zazieleni 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *