Te dziewczyny

Te dziewczyny poruszają się tak jakby świat należał do nich.
Zresztą, z reguły, należy.
Te dziewczyny nie martwią się rachunkami. Ani nawet Brexitem. Oczywiście nie martwią się także facetami.
Te dziewczyny wiedzą, że świat da im to co się im należy. A należy im się dokładnie wszystko.
Te dziewczyny pochodzą z innej planety. Choć, owszem, czasami widuję je w Tesco.
Angielskie róże.
Włosy nieskalane fryzjerskimi farbami, spięte w niedbały kucyk, jakiś niesforny kosmyk na policzku. Przyduży swetr. Być może należał jeszcze do dziadka. Nie, nie wygląda staro, wygląda „szlachetnie”. Buty do konnej jazdy. Zużyte. Nie, żeby zniszczone – ”szlachetnie” zużyte. (Bo te dziewczyny oczywiście jeżdżą konno. Zawsze kiedy mają okazję.) Bez makijażu. Od nich nie oczekuje się makijażu. I tak zawsze wyglądają co najmniej dobrze. Przynależność do brytyjskiej klasy wyższej daje takie pokłady poczucia własnej wartości, że niezależnie jak wyglądasz i tak wyglądasz dobrze. Ty w to wierzysz, a w związku z tym i wszyscy inni również.
Makijaż i rodowe klejnoty wyłącznie na herbatkę z królową. Ewentualnie z jakąś inną, pomniejszą, lady.
Za nimi świetna szkoła i jeszcze lepszy uniwersytet. Owszem, skończone również w celu zdobycia wykształcenia. Ale to przy okazji. Bo odpowiednia szkoła to głównie odpowiednie znajomości. A te są nie do przecenienia: zapewnią odpowiednią pracę, odpowiednich przyjaciół, odpowiedniego kandydata na męża…
 
Tamte dziewczyny z reguły mają nadwagę. Nie tę wyobrażoną, ale taką naprawdę.
Tamte dziewczyny noszą legginsy albo bardzo-mini spódniczki. Bo niby dlaczego miałyby nie nosić.
Tamte dziewczyny często rodzą pierwsze dziecko przed dwudziestką. Drugie i trzecie czasami także.
Tamte dziewczyny noszą makijaż, obok którego nie sposób przejść obojętnie.
Tamte dziewczyny prześcigają się w ilości tatuaży i kolczyków. I nigdy nie rozstają się ze swoimi smartfonami.
Tamte dziewczyny są głośne i nie sposób ich nie zauważyć.
Tamte dziewczyny ostro imprezują. Mają na to sporo czasu: w ich grafikach na próżno szukać uniwersytetów i jazdy konnej.
 
W wyścigu do miana kraju znanego z jednych z największych nierówności społecznych i majątkowych, Wielka Brytania radzi sobie świetnie. Co prawda Stanów Zjednoczonych jeszcze nie przegoniła, ale jest na dobrej drodze.
Dla wielu miejsce urodzenia, rodzina, w której się urodzili determinuje ich życiową drogę. I nawet nie przyjdzie im do głowy się buntować.
Moja polska dusza robi w tym miejscu okrągłe ze zdumienia oczy. Ale pewnie tylko dlatego, że jest polska i ma fabrycznie wbudowany moduł: „Co – ja?! Ja nie zrobię?! To trzymaj mi piwo i patrz.”

You may also like

20 komentarzy

  1. Jest coś co kaczy jedne i drugie. Może w innym miejscu, może w ładniejszych czy brzydszych wnetrzach ale i jedne i drugie mają w kalendarzach wpisane wizyty u terapety. Bo wbrew pozorom ani te pierwsze, ani te drugie nie potrafią się znaleźć całkiem w swoich rolach. Choć czesne udają nieźle 😁

    1. Niektórych nigdy nie będzie stać na terapeutę. Niektóre nigdy sobie nie uświadomią, że ktoś je wcisnął w jakąś rolę, której same nigdy by nie wybrały. Czasami, kiedy się rozejrzę, Wyspa wydaje mi się dość przygnębiająca.

      1. Nie tylko wyspa. Świat jest cały takim. Wyobraź sobie 19 letnia dziewczyne, która już pięć razy probowala sobie odebrac zycie. Do tego nie chcę znać rodzicow. Mieszka z ciocią, która jest dla niej jak matka i trzema psami, czterema kotami i wciąż nie wie że jest dobrym czlowiekiem. 😻

  2. Mam nadzieję, że gdy kończą te uniwersytety, ktoś przynajmniej czegoś od nich wymaga… w końcu opinia tych uniwersytetów nie byle jaka 😉
    A w mojej pracowni dziś pewien chłopiec, z białoruskiej klasy średniej, chciał udawanym roztargnieniem i metodą „na piękne oczy” załatwić sobie wykonanie za niego zadania… nie udało się, co wywołało takie zdziwienie w błękitach ócz, jakby był co najmniej tą angielską dziewczyną 🙂
    Zresztą, ani pochodzenie, ani płeć nie mają tu znaczenia. Mam nadzieję, że zderzenie z rzeczywistością będzie jednak dla nich wszystkich ciekawą przygodą, bo idą trudne czasy!

  3. Co ciekawe, jedno z największych rozwarstwień majątkowych w Europie jest w Polsce, niestety.
    Jestem ciekaw czy tym dziewczynom jest źle z ich przynależnością klasową, czy uznają to za coś zupełnie naturalnego?

    1. Szczerze mówiąc: nie mam pojęcia. Zastanawiałam się nad tym i nie wiem. Z jednej strony nie wyobrażam sobie, żeby im to nie przeszkadzało, z drugiej strony nie dostrzegam oznak, że jednak przeszkadza.

  4. Tak już jest skonstruowany ten świat. Każdy z nas ma jakieś lekcje i dziewczyny z wyższych klas i te z dziesiątkami kolczyków i tatuaży.

    1. Tak, ale odczuwa się również różnicę między tymi z wyższych a tymi z „niższych” sfer. Wydaje mi się, że podziały „klasowe” w Wielkiej Brytanii trzymają się mocniej niż w innych europejskich krajach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *