King of the World

Obudziliśmy się w nowej rzeczywistości. Teoretycznie wiedzieliśmy co się stanie. Wszystko było zaplanowane i nie możemy narzekać, że nas nie ostrzegano. Ale my to sobie lekceważyliśmy. Mówiliśmy sobie: „Nie będzie aż tak źle. Nie ma powodów do paniki”.

Dziś… To wciąż jeszcze nie panika. Raczej niedowierzanie i szok. Tak, słowo „szok” chyba najbardziej oddaje nastroje.

Od środy brytyjskim premierem jest Boris Johnson. Urocze, błyskotliwe i niesforne cudowne dziecko brytyjskiej polityki (a jeszcze wcześniej brytyjskiego dziennikarstwa).

Jak wielu polityków, szczególnie z Partii Konserwatywnej, Boris pochodzi z uprzywilejowanej rodziny. Nie dajcie się zwieść pozorom: Zjednoczone Królestwo jest państwem demokratycznym, jednak podziały klasowe są tu pewnie ostrzejsze niż w jakimkolwiek innym europejskim państwie.

Boris ukończył Eton College – podobnie jak dziewiętnastu innych brytyjskich premierów. Boris ukończył University of Oxford – podobnie jak dwudziestu siedmiu innych brytyjskich premierów.

Odpowiednia rodzina, właściwe szkoły, odpowiednie kontakty zaowocowały stanowiskiem korespondenta „Daily Telegraph” w Brukseli. W tekstach Borisa Johnsona Unia Europejska czasami bywała trochę… głupiutka, z całą tą jej biurokracją, bywała jednak także… złowroga. A że artykuły czasami mijały się trochę (albo bardziej niż trochę) z prawdą? Nikt nie wydawał się tym przejmować. Boris był tak uroczo niezdarny, a jednocześnie tak błyskotliwy. Borisowi łatwo wybaczało się potknięcia.

Boris budował swoją karierę na niedopowiedzeniach, przekłamaniach i kłamstwach. Boris nie jest lojalny, a to ułatwia bycie skutecznym politykiem. Boris uwodzi i porzuca kobiety. Boris ma dzieci. Piątkę albo szóstkę. Nie ma to aż takiego znaczenia. W końcu Boris kocha głównie Borisa.

Boris jest pragmatyczny, nawet jeśli nie wygląda. Podczas kampanii wyborczej na stanowisko burmistrza Londynu, a i później, podczas dwóch londyńskich kadencji, był proeuropejski, proemigrancki, krytykował Donalda Trumpa. Był dokładnie takim burmistrzem jakiego chcieli postępowi Londyńczycy.

Dziś Boris jest twarzą Brexitu. Są tacy, którzy kwestionują jego wiarę, że Brexit jest najlepszą opcją dla Wielkiej Brytanii. Niewątpliwie jednak Brexit jest najlepszą opcją dla Borisa. W końcu kiedyś zaplanował, że zostanie Królem Świata, a dziś niemal mu się to udało.

Zwolennicy Brexitu świętują: nowy premier obiecał im wyjście z Unii w nieprzekraczalnym terminie 31-go października. Wygląda na to, że zrobi wszystko, żeby słowa dotrzymać. W jego rządzie przeważają zwolennicy „twardego” Brexitu. Niektóre media używają nawet terminu „hard right governement”.

Wielu „zwykłych” Brytyjczyków, ale i wielu polityków, widziało do tej pory w Borisie tylko niezdarnego chłopca, który nigdy nie dorósł. Wygląda jednak na to, że mamy raczej do czynienia ze świetnie zaprogramowaną polityczną machiną.

Według mnie najwyższy czas, żeby zapiąć pasy, w oczekiwaniu na twarde lądowanie. Acha, wracając do panikowania: ja osobiście już trochę panikuję, ale może to tylko dlatego, że nie jestem Brytyjką i daję się ponosić moim polskim, gorącym emocjom.

You may also like

4 komentarze

  1. Sama zastanawiam się nad tym wszystkim i w sumie to nie dziwię się, że ten pan osiągnął to co ma. Świetny przykład na przewrotnosc Wielkiej Brytanii i chodzenie zawsze swoimi ścieżkami, zresztą Borys wypracował sobie taki styl od początku i wbrew pozorom ta kuźnia przyszłych premierów jakim jest Eaton pewnie nieźle go do tego przygotowała. Dla nas tylko pozostaje pytanie, dokąd to wszystko zmierza i pamietne słowa z Kabateru Starszych Panów – ” Co by tu jeszcze spieprzyc panowie, co by tu jeszcze”

    1. Nic dodać, nic ująć. To podejście „panów świata”, którzy wszystko co robią – robią oczywiście tylko dla dobra kraju i jego obywateli. W rzeczywiście dobro zwykłych, ciężko pracujących Brytyjczyków nie obchodzi ich zupełnie. Celowo podkreślam „Brytyjczyków” – tutejsze różnice społeczne wciąż nie przestają mnie zaskakiwać.

  2. Nie jestem zbyt mocno w temacie, widziałam tylko kilka naglówków i znam podstawowe fakty. Eurosceptyk, konserwatysta, angielska wersja Trumpa – PRZERAŻAJĄCE.

    1. Dorzuciłabym jeszcze: kłamca i człowiek lojalny tylko wobec siebie samego. Bez oporów gotowy zniszczyć kraj, tylko po to, żeby jeszcze bardziej podbudować własne ego. Przerażające i bardzo smutne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *