Nasze wszechświaty toczą się równolegle

W sumie dobrze się złożyło, że Barbara została im na koniec zmiany. Zawinęły ją w prześcieradło, sprawdziły indetyfikatory na nadgarstku i kostce, dały znać sanitariuszom, że jest gotowa do odtransportowania do Różanego Dworku.

          Była 19.20. Tym razem, wyjątkowo, wszystko było zrobione i dopięte na ostatni guzik. Ostatnie dziesięć minut będzie ciągnęło się w nieskończoność.

          Nieważne. Tak czy inaczej, to tylko dziesięć minut.

          Karolina dopijała swoją wodę z limonką. Druga butelka. Może nawet trzecia. Zawsze traciła rachubę.

          Myślała o Barbarze. 24 godziny wcześniej rozmawiały o Bożym Narodzeniu. Niezobowiązująca pogawędka przy mierzeniu ciśnienia i sprawdzaniu temperatury. Zresztą… Nie ma nic złego w przedświątecznych pogaduszkach w listopadzie. Ostatecznie, sklepy, już od kilku tygodni, były pełne bożonarodzeniowych ozdób, czekoladek i okazji nie do przegapienia. W niektórych oknach migotały choinkowe światełka.

          Barbara miała plany. Barbara zawsze miała plany. Barbara była klejem, który spajał jej rodzinę. Barbara nie odpuszczała. Może ktoś inny, na jej miejscu, dałby spokój, ale nie Barbara.

          Przy świątecznym stole miały być wszystkie dzieci. Oczywiście najstarsza córka także. Ta na wózku. Ta, która chwilowo jest w domu opieki, ale wróci do domu, do Barbary, kiedy tylko ta poczuje się lepiej.

          Będzie zbuntowana wnuczka. Ta z tatuażami. Ta kolczasta. Ta, której lepiej w ogóle nie dotykać.

          Barbara upierała się, że nie AŻ tak kolczasta. A poza tym, jeśli jesteś nadwrażliwy, czasami potrzebujesz kolców. „Bo świat nie jest aż tak przyjazny jak mogłoby się niektórym wydawać” dodawała Barbara. Karolina gotowa była się z nią zgodzić.

          – Spróbuj złapać trochę snu – powiedziała Karolina na odchodne. – Do jutra.

          Okazuje się jednak, że ludzie z zaawansowaną białaczką niekoniecznie powinni przywiązywać się do swoich planów na jutro. A już na pewno nie powinni przywiązywać się do planów na święta.

          Dyżurny lekarz z nocnej zmiany tylko spojrzał na Barbarę i jej ostatnie wyniki i gotów był się założyć, że to masywne krwawienie do mózgu i że niewiele da się tu zrobić. Tym niemniej wysłał ją na tomografię komputerową. Druczek DNACPR – nie reanimować – czekał przygotowany. Dobrze byłoby go podeprzeć czymś konkretniejszym niż lata doświadczeń.

          Barbara po raz ostatni zadziałała jak klej, magnes i rodzinna opoka. Prawie wszyscy stłoczyli się przy jej łóżku.

          Prawie wszyscy – nie było kolczastej wnuczki (nie, żeby Karolina specjalnie ją winiła).

          Serce jeszcze pracowało. Płuca też. Pompa wtłaczała środki przeciwbólowe w żyły. Krwawienie w mózgu trwało w najlepsze.

          Barbara leżała na szpitalnym łóżku. Karolina wiedziała, że to złudzenie i że wcale już jej tam nie ma.

          Nie, żeby bezduszna. Nie. Ani ona, ani inne pielęgniarki, ani zmęczony lekarz z nocnej zmiany. Po pewnym czasie, po prostu, zwyczajnie, się wie.

          Oficjalnie odeszła późnym popołudniem.

          Rodzina potrzebowała kolejnej godziny, żeby pożegnać się ostatecznie.

          Później czekały na zmęczonego lekarza z dziennej zmiany, który miał podpisać stosowne ceryfikaty i urzędowo potwierdzić, że Barbary już tu nie ma.

          Kiedy nadszedł czas na prześcieradła, identyfikatory i Różany Dworek, był już wieczór.

Być może minęłaś się dziś z Karoliną na ulicy. A jeśli nie z nią, to z jakąś inną pielęgniarką.

Być może minęłaś się ze zmęczonym lekarzem z nocnej zmiany.

Albo z kolczastą wnuczką Barbary. Albo z jej synem, który nie ma pojęcia jak zacząć to nowe życie – życie bez Barbary.

Nasze wszechświaty toczą się równolegle.

You may also like

2 komentarze

  1. Toczą się … I czasem lepiej owinąć się grubym szalikiem i zakryć oczy okularami, żeby na chwilę zostać w tym swoim. I tylko swoim. Bo nasze sensory też potrzebują uspokoić drgania. <3 Dziękuję <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *