Smutne historie bez happy endu

Czasami przerażająco smutne historie przemykają niezauważone. Przemykają znienacka i z zaskoczenia. Jedno mrugnięcie okiem wystarczy, żeby je przeoczyć.

Historia Stasysa z Litwy jest jedną z takich historii.

Stasys z Litwy pojawił się w brytyjskim systemie zdrowotnym niecały miesiąc temu. Znikąd. To znaczy: najprawdopodobniej z Litwy. Ale czy tylko z Litwy? W międzyczasie mógł grać na skrzypcach na uliczkach Montmartru albo być kucharzem na wielkim okręcie pełnym znudzonych turystów w wieku późnośrednim. Kto wie?…

Opowieść o Stasysie, zaskakująco, nie jest opowieścią o koronawirusie. Zaskakująco – ludzie wciąż chorują na inne choroby i umierają z innych powodów.

Oczywiście Covid 19 odegrał swoją rolę w historii Stasysa. Może Stasys odwlekał wizytę w szpitalu, długo za długo, właśnie bojąc się wirusa?… Być może Stasys po prostu utknął w lockdownie, jak tysiące innych nieszczęśników?… W obcym kraju, bez języka, bez rodziny, bez znajomych. Poza systemem.

Być może, gdyby nie Covid 19, Stasys kupiłby bilet Raynaira czy innego Wizzaira na Litwę i trafił do litewskiego szpitala, wtedy kiedy jeszcze miał szanse. Bo kiedy trafił do brytyjskiego szpitala, jego płuca już niemal nie istniały.

Oczywiście, że lekarze robili wszystko, żeby go uratować. Czasami jednak nawet „wszystko” to za mało.

Stasys umarł samotnie, w obcym kraju, wśród ludzi, którzy mieli jak najlepsze chęci, ale za nic nie mogli zrozumieć co Stasys próbuje im powiedzieć. Nikt nie przekaże rodzinie jego ostatnich słów, niezależnie od tego jak ważne mogły być te słowa.

Nigdy nie poznałam Stasysa. Na naszym oddziale czekało na niego łóżko i chemia, która (być może… ewentualnie…) miałaby szansę zawalczyć z zaawansowanym rakiem płuc. Stasys jednak nie zdążył, a ja już nigdy nie poznam jego historii. Czy trafił tu przypadkiem, przejazdem i znienacka dopadł go lockdown? Czy szukał nowego życia i timing okazał się wyjątkowo pechowy? A może to była całkiem inna historia, której już nigdy nie poznamy?

Gdybym mrugnęła okiem w nieodpowiednim momencie, nie miałabym pojęcia o Stasysie z Litwy.

Myślę o wszystkich tych historiach, których nie zauważyłam zajęta czymś innym. Mam nadzieję, że zauważył je ktoś inny. Mam nadzieję, że ktoś inny je pamięta. Może nawet ktoś inny je zapisał…

Smutne historie pełne czarnych dziur, historie bez happy endu. Mój wewnętrzny głos upiera się jednak, że nie załugują na zapomnienie.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *