Małe szczęście

Wczoraj Ray zapytał mnie, który okres mojego życia był najszczęśliwszy. I wiecie co? Nie miałam pojęcia co odpowiedzieć. Po dłuższym namyśle i dość głębokiej analizie uznałam, że musiał to być okres, kiedy dziewczynki były jeszcze małe. Jakieś 12 – 15 lat temu. Miałam wszystko, a jeszcze więcej wszystkiego czekało za drzwiami, na wyciągnięcie ręki. „Wszystko” […]

Continue Reading

Slow life po czterdziestce

Gdybym napisała, że życie zaczyna się po czterdziestce, byłoby to oczywiste kłamstwo. Jestem pewna, że zgodzą się tu ze mną wszyscy ci, którzy są przed czterdziestką. Niektórzy z nich (zwłaszcza ci SPORO przed czterdziestką) mogą mieć za to nie do końca zdefiniowane, aczkolwiek i tak przerażające, obawy, że po czterdziestce życie się kończy. Otóż nie. […]

Continue Reading

7 lat, 4 miesiące i 12 dni

Pamiętacie jeszcze afirmacje? Lata temu były naprawdę modne. Setki, może nawet tysiące, „ekspertów” głowy dawało sobie uciąć, że działają. Należało tylko być metodycznym, cierpliwym i czekać na efekty. I tu był haczyk. Bo żaden ekspert nie podjąłby się określenia (nawet w przybliżeniu), kiedy te efekty się pojawią. Teoretycznie mogły one spaść na osobę afirmującą chwilę […]

Continue Reading

Korzenie zabieram ze sobą

  Alice Merton i jej „No roots”. Przyczepiło się do mnie kilka dni temu. Muzycznie: bo i energetyczne, i głos taki jak lubię, ciemny, nieoczywisty. Ale jeszcze bardziej przylgnęły do mnie słowa. „No roots”. Niezakorzeniona. Niewrośnięta. Dziś jestem tu. Nie mam planów, żeby odejść, szukać nowego miejsca, budować nowy dom. Ośmielę się nawet stwierdzić, że […]

Continue Reading